Bombowy człowiek ks. Jan Kaczkowski

Na okładce książki „Życie na pełnej petardzie czyli wara, polędwica i miłość” przeczytamy: „Najbardziej lubiany polski ksiądz w rozmowie życia”. Ceniony za swój autentyzm, odwagę i szczerość. Podziwiany zarówno przez katolików, jak i niewierzących.

Sam o sobie mówi, że jest onkocelebrytą, czyli człowiekiem znanym głównie z tego, że ma raka.

Zanim się o tym dowiedział, wybudował hospicjum w Pucku.  W szkole nie chodził na religię. Gdy zyskał już pewność co do swojego powołania – odrzucili go jezuci (Niech żałują!). Kłopoty ze wzrokiem prawie uniemożliwiły mu święcenia ( – A pieniądze widzi? – Widzi!  – To święcić!). W  inspirującej rozmowie z Piotrem Żyłką ks.

Jan zdradza źródła swojej niesamowitej energii i nieskończonych pokładów optymizmu.

O swoim życiu i polskim Kościele mówi z odwagą i dystansem osoby, która pokonała własny strach. Wzruszające do łez  świadectwo człowieka, który wie, że być może nie zostało mu wiele czasu.”

 Książka o księdzu Janie Kaczkowskim jest pełna pasji, zaskakujących wypowiedzi, nieszablonowych spostrzeżeń i odważnych sądów nieoszczędzających księży i biskupów. Wywiad-rzekę poprowadzony przez Piotra Żyłkę

czyta się jednym tchem z uśmiechem na twarzy, często kiwając głową lub otwierając usta z zachwytu nad błyskotliwością księdza Janka (bo Jan brzmi zdecydowanie za poważnie i nie pasuje do przesympatycznego duchownego). Nie owija też  w bawełnę własnego stanu, żyje ze zdiagnozowanym glejakiem i mimo doświadczania trudnych okresów, jego życie przeciąga się daleko poza czas, jaki dawali mu lekarze.

Pozostaję pod wrażeniem bezpardonowych wypowiedzi

na temat pluszowych księży i kucanych katolików. Ci pierwsi to tacy dla których „ w kapłaństwie koniecznie musi być fajnie, miło i przyjemnie” – jak mówi ksiądz Janek o współbraciach unikających trudów swego posłannictwa.

Kucany katolik

według księdza Kaczkowskiego ,to taki co „drapie się po klacie, czyli robi znak krzyża, dyga, czyli markuje przyklęknięcie przed Najświętszym Sakramentem, który nazywa opłatkiem; wypina się, czyli podczas podniesienia tak dba o spodnie czy sukienkę, że zamiast uklęknąć, na wpół przykucnięty wypina tyłek (…). Po co kucamy? Po to, żeby nie wyróżniać się pośród innych.”

Szczere wypowiedzi,

które nie oszczędzają ani hierarchów, ani wiernych, opisują rzeczywistość bez upiększeń i celnie wytykają zakłamanie i powierzchowność katolickiego światka. Dostaje się nawet ruchom charyzmatycznym, w których przecież na brak zaangażowania nie można narzekać, ale które wobec prawdziwych dramatów, jak odchodzenie umierających nie sprawdzają się i odbierane są przez księdza jak zbędne przedstawienia.

A odchodzeniu ksiądz wie wiele,

bo najpierw pracował jako szpitalny kapelan, a teraz pełni posługę w hospicjum. I właśnie te fragmenty, w których ksiądz Janek opisuje swoją pracę w hospicjum zrobiły na mnie największe wrażenie. Najgłębiej w serce zapadła mi odpowiedź księdza Janka na zaskakujące pytanie Piotra Żyłki: – W takim razie gdybym był pacjentem hospicjum, to z czym by mnie Ksiądz skonfrontował podczas naszej pierwszej rozmowy?

– „Panie Piotrze, mamy teraz dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że usiądziemy, rozpłaczemy się i to nas całkowicie rozłoży na łopatki. Nawet jeśli oczekuje pan cudu długiego życia, to radziłbym skoncentrować się na tym odcinku, który jeszcze przed panem.

Druga możliwość jest taka, że postara się pan niczego nie schrzanić, a naprawdę wszystko można schrzanić, także chorowanie.

Zachęcam pana do tego, żeby pan tego chorowania nie schrzanił i wykorzystał swój czas jak najlepiej. Wiem, że jest panu trudno, ma pan prawo być zły, wściekły, wkurwiony. Ale jeżeli to pana zepchnie w czarną otchłań rozpaczy, to zło, które się pojawiło w formie guza w pana trzustce, odniesie podwójny sukces: zniszczy nie tylko pańskie życie, ale też pana jako osobę. Niech pan nie daje rakowi takiej satysfakcji”. Takiej rozmowy nie przeprowadza się w trzy minuty, to tylko jej sedno i skrócony sens. Sama rozmowa jest długim procesem.”

Doświadczcie sami procesu rozmowy z księdzem Kaczkowskim i zachwyćcie się jego nietuzinkowym podejściem do życia.

ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka
ŻYCIE NA PEŁNEJ PETARDZIE, czyli wiara, polędwica i miłość

Wydawnictwo WAM

 

Podoba Ci się artykuł? UDOSTĘPNIJ!

Dodaj komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Facebook
YOUTUBE
Czcionka
Kontrast