Moja pasja – podróże

Od dawna naszą pasją były podróże.  Podróże w miejsca, do których można było dojechać własnym autem tak, aby nie ograniczać się przy pakowaniu.  Na początku zwiedzaliśmy piękne polskie miejsca wraz z zona, a później w miarę jak rozrastała sie nasza rodzinka, z synami.

Wychowani byliśmy w czasach, gdy nie było jeszcze otwartych granic, ich obecność nie motywowała do dalszych podróży. Z czasem powoli rozkręcaliśmy się, wyjeżdżając do bliżej położonych krajów, by w przypadku problemów było blisko do domu. Na początku jak każdy mieliśmy obawy  co do sytuacji awaryjnych: usterka auta, choroba itp. itd. Nadal je mamy tylko, że nabyliśmy większego doświadczenia w radzeniu sobie z nimi.

Powoli zaczęliśmy zauważać, że warunki jakie oferowane są w Polsce nie są wcale tak atrakcyjne głównie pod względem zależności cen do panujących warunków jak i czasu podróżowania. Mieszkamy na południu Polski i np. dojazd nad Bałtyk trwa niewiele krócej niż nad Adriatyk. Polskie plaże są tak zatłoczone, że niekiedy będąc z małymi dziećmi, musieliśmy wstawać wcześnie rano, aby zająć kawałek piasku z bezpośrednim dostępem do morza. W innym przypadku spuszczenie z oczu przedzierającego się do wody dziecka mogłoby owocować stresem. Niejednokrotnie okazywało się, że nie ma szans na urlop nad polskim morzem bez wcześniejszej rezerwacji noclegów, których ceny nie były wcale tak atrakcyjne.

Momentem przełomowym była wyprawa na Nordkapp. Okazało się, że można się oddalić od domu, mając stary awaryjny samochód, niewielką sumę odłożoną na ten cel. Reszta to karta kredytowa, której spłaceniem zawsze zajmowałem się po powrocie ;-).

Zaczęliśmy powoli też doceniać cieplejsze kraje… na początku Chorwację później inne państwa jak Włochy czy Czarnogóra. Okazało sie, że dojazd nie jest aż tak problemowy, najgorzej jest ten pierwszy raz. Bywało, że nad Adriatyk z Rzeszowa udało się zajechać autostradami w 11 godzin,  a tyle samo trwa eskapada zatłoczonymi drogami nad Bałtyk. Stwierdziliśmy również, że nie ma potrzeby rezerwować kwater. Po pierwsze dlatego, że na miejscu można wybrać to najkorzystniejsze, a po drugie można zawsze utargować cenę. Przeważnie koszt przyzwoitego mieszkania dla 4 osobowej rodziny wahał się w granicach 50 euro, co jest chyba konkurencyjne z naszymi polskimi cenami. Udawało się też znaleźć nocleg tuż nad samym morzem, co u nas jest niezwykle trudne, a jak juz to kosztem wyższej ceny. To wszystko sprawiło, że poczuliśmy zalety wyjazdu w takie miejsca. Jeśli doda się pewniejsza pogodę i ciepłe morze, to już ciężko jest się przerzucić z powrotem na nasze bałtyckie plaże.

Często bywało tak, że wyjeżdżając z domu nie mieliśmy z góry upatrzonego miejsca, do którego chcielibyśmy dojechać. Wyprawa zaczynała się w momencie przekręcenia kluczyka w stacyjce i nie było wiadomo, co przyniesie dzień. Zatrzymywaliśmy się w każdym miejscu, które wydawało się nam interesujące. Dlatego też niekiedy dojazd do bliżej nieokreślonego celu był podzielony na etapy.

Na nasze wyprawy jeździmy zarówno z naszymi przyjaciółmi jak i sami. Ze Sławkiem (reportaż – Niezwykly bohater skandynawskich wypraw) i Jego rodziną wyjeżdżamy głównie do Skandynawii ze względu na chłodniejszy klimat. Sławek, jak sam mówi, z powodu niepełnosprawności ma rozregulowany “termostat wewnętrzny” i źle się czuje powyżej 25C. Ze Sławkiem pojechaliśmy na Nordkapp (relacja na blogu) i na ostatnią wyprawę dookoła Bałtyku (relacja na blogu).

Jeździmy wtedy z przyczepami kempingowymi. Skandynawia bowiem jest wymarzonym miejscem do tego sposobu podróżowania. Pakujemy jedzenie na cały okres wyprawy i nie musimy się niczym martwić. Domek ciągniemy za sobą. W Skandynawii, a szczególnie w Norwegii można parkować praktycznie wszędzie, ustawiając okna przyczepy na jak najpiękniejszy widok, tak blisko fiordów, że można je nawet karmić z ręki ;-).  Można również i skorzystać z kempingów, w których zawsze jest miejsce, a wyposażenie i komfort użytkowania jest nieporównywalny z innymi.

Przyczepa wbrew pozorom daje duży komfort podróżowania. Oczywiście nie jest to apartament i jeśli ktoś uważa, że poziom wypoczynku jest uzależniony od liczby gwiazdek w hotelu, a nie na niebie, to raczej mnie nie zrozumie. W przyczepie jest wszystko, co do życia potrzebne. Lodówka, kuchenka z piekarnikiem, prysznic z ciepła wodą. Na Nordkappie moja żona piekła nawet chleb. Wszystko zależy od chęci…

Jeśli wyjeżdżamy nad Adriatyk ze znajomymi staramy się wynająć lokum na dwie rodziny, co niekiedy jest bardziej korzystne cenowo (od 35 do 60 ero/rodzinę). Staramy się zawsze znaleźć nocleg  w atrakcyjnym miejscu i jak najbliżej morza, i przeważnie udaje się to bez problemu. Poszukiwania czasami trwają, ale nie dłużej jak godzina. Raz tylko przytrafił się nam na Istrii problem ze znalezieniem noclegu. Był to przełom lipca i sierpnia, kiedy to Istrię zalewają Włosi, przez co i ceny wzrastają automatycznie nawet o 20%. Poszukiwania trwały dłużej, ale mimo to udało sie znaleźć miejsce, które do tej pory uważam za najbardziej atrakcyjne w tej części wybrzeża. Stwierdziliśmy wówczas, że najpewniej jest jednak szukać noclegów poniżej Zadaru. Jadąc od miasteczka do miasteczka wzdłuż linii brzegowej zawsze znajdzie się dla siebie coś atrakcyjnego.

Gdy jedziemy sami, mamy tak dla bezpieczeństwa sprzęt biwakowy. Daje nam to poczucie komfortu, że gdyby pojawiły się niesprzyjające okoliczności, zawsze gdzieś przenocujemy, aby następnego dnia dalej ruszyć w drogę w poszukiwaniu tego jedynego miejsca. Rzadko się zdarzało korzystać z namiotu w sytuacji awaryjnej. Korzystaliśmy z tej opcji raczej z własnej woli, czy to z powodu  bardzo atrakcyjnie położonego kempingu, czy też z konieczności pokazania dorastającym synom  wszystkich możliwych form noclegu (żeby później potrafili rozłożyć  szybko namiot zanim się dziewczyna rozmyśli ;-).

Proszę nie traktować tego, co napisałem za próbę opisania jedynej słusznej opcji sposobu podróżowania. Każdy podróżuje po swojemu i w miejsca, które uważa za atrakcyjne dla siebie. Każda forma podróży jest dobra, jeśli przynosi ostateczny wynik w postaci radości z osiągniętego celu i jeśli wracamy wypoczęci, mając pod powiekami wiele pięknych obrazów. Jeśli znajdzie się ktoś, kto preferuje podobny sposób odpoczynku, to zapraszam do dyskusji i do podzielenia się swoimi doświadczeniami.

Wybrane poniżej zdjęcia pokazują w skrócie paletę naszych warunków noclegowych możliwych do uzyskania podróżując bez rezerwacji.

Na inne zdjęcia zapraszam na stronę http://www.tomaszkudasik.pl/PODROZE.html​

Może któreś ze zdjęć  zachęci Was do odwiedzenia tych miejsc…

Fot.: Tomasz Kudasik

więcej na:  tomaszkudasik.pl

Podoba Ci się artykuł? UDOSTĘPNIJ!

Dodaj komentarz

Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial
Czcionka
Kontrast