Rekrutacja osób niepełnosprawnych

Jak przebiega rekrutacja osób z niepełnosprawnościami? Jak wygląda rekrutacja zdalna? Na co zwrócić uwagę oraz jak się przygotować?

Temat poniższego artykułu miał być całkiem inny, lecz wczoraj spotkało mnie ciekawe doświadczenie, którym chciałbym podzielić się z czytelnikami. Uczestniczyłem w procesie rekrutacji do dużej agencji marketingowej. Rekrutacja w przypadku osób niepełnosprawnych przebiega troszeczkę inaczej, niż w przypadku rekrutowania typowego pracownika, bądź specjalisty. W mojej sytuacji była to rekrutacja zdalna, co jeszcze bardziej komplikuje to zdarzenie.

Niepełnosprawność, choć nie ujawniona w początkowych etapach, dała o sobie znać wcześniej niż bym sobie tego życzył. Ten fakt mógł zaważyć na decyzję o moim zatrudnieniu. Ciężko mi określić, jak bardzo był on istotny. Każdy czytelnik musi rozstrzygnąć to we własnym zakresie. Dziele się z wami przemyśleniami, gdyż sądzę, iż podobne komplikacje mogą spotkać wiele innych osób starających się o pracę i jednocześnie obarczonych dużym stopniem niepełnosprawności.

Jak znaleźć pracodawcę

Temat ten zasługuje na oddzielny artykuł. Jak pisałem wcześniej, standardowe metody takie jak rozsyłanie CV czy rozmowy kwalifikacyjne, w przypadku zaistnienia niepełnosprawności uniemożliwiającej samodzielną egzystencję, na niewiele się zdadzą. Można rozsyłać setki CV i nie otrzymać żadnej odpowiedzi. Prawdopodobnie taki sam skutek przyniesie bezpośrednie spotkanie lub rozmowa telefoniczna z wybranym pracodawcą. Zwykle, po ujawnieniu niepełnosprawności. Bardzo szybko dowiadujemy się, że w wybranej firmie nie ma dla nas pracy. Obrałem zupełnie inną drogę.

Dzięki dobrze wypozycjonowanej stronie internetowej i dużemu doświadczeniu w zakresie marketingu, pracodawca poszukuje moich usług. Na mojej stronie nie piszę, że jestem osobą niepełnosprawną. Informacje o tym fakcie zawarte są w Internecie. Modyfikowałem stronę w taki sposób, by jak najlepiej sprzedać swój talent, doświadczenie i umiejętności. Opisuję jedynie sferę wyraźnie oddzieloną od niepełnosprawności. Wiem, że potencjalnemu pracodawcy zależy przede wszystkim na cenie i jakości zamawianych usług. Przyjąłem, że obojętnie kto te usługi wykonuje. Najpierw przedstawiam siebie jako specjalistę w danej dziedzinie a dopiero później jako osobę z niepełnosprawnością.

Nastawienie przed rekrutacją


Ważny jest też fakt, iż jestem gotowy swoje kompetencje udowodnić. Z doświadczenia wiem, że w takich wolnych zawodach jak copywriter, grafik, programista a nawet prawnik czy psycholog, doświadczenie nie ma większego znaczenia. Liczy się pojedyncza usługa,  jedynie to, co możesz zrobić w danej kwestii tu i teraz.


Przed przystąpieniem do procesu rekrutacji, zdawałem sobie sprawę, że nie liczy się to, ile podobnych prac wykonałem wcześniej. Zupełnie też nie mają znaczenia moje kwalifikacje. Jeśli grafik stara się o posadę projektanta mebli, nie musi wcale być ekspertem w tej dziedzinie. Większość starających się o posadę grafików, nimi nie jest. Wystarczy, że przedstawią krzesło odrobinę lepiej od swoich konkurentów.


Skoro kwalifikacje nie mają tak wielkiego znaczenia, a wszystko trzeba zaczynać od początku,  spytacie zapewne, co spowodowało, że udało mi się dołączyć do procesu rekrutacji w dużej agencji reklamowej?Pracodawca znalazł mnie za pomocą internetu, dlatego natychmiast zażądał próbki moich umiejętności. I właśnie tutaj dała o sobie znać wdzierająca się we wszystko niepełnosprawność.

Rekrutacja zdalna – jak wygląda ?

Warunkiem do pozyskania szansy nawet na przedstawienie próbki było podpisanie stosownej umowy, otrzymanej w postaci pliku PDF. Osoba zatrudniająca postawiła warunek, bym zdecydował się na jej potwierdzenie w czasie jednej godziny. Ta godzina miała starczyć mi zarówno na zapoznanie się z treścią umowy, jak i jej podpisanie. W tym momencie musiałem wyjść do łazienki. W moim przypadku taka czynność zajmuje około 10 min, które oczywiście straciłem z wyznaczonego mi czasu. Po powrocie do komputera, musiałem ustawić klawiaturę i tablet graficzny w taki sposób, bym mógł komfortowo zapoznać się i podpisać otrzymane dokumenty, co zajęło mi następne 15 min.

Ponieważ pisanie ręczne nie jest tym, co potrafię najlepiej robić, musiałem kilkakrotnie powtarzać te czynności. Wyszło mi to nieprzyzwoicie brzydko, ale gdy uporałem się z przeciwnościami, pojawiającymi się przeważnie, gdy człowiekowi zależy na czasie a musi pracować przy komputerze, było już trochę po czasie. Nie wspomnę, że komputer w trakcie tego całego zamieszania, oczywiście nie omieszkał się zawiesić. Jednocześnie, zestresowany odpowiadaniem na pytania rekrutera, nie za bardzo mogłem skupić się na tym, co właściwie mam powiedzieć. Wpłynęło to zapewne na jakość przeprowadzonego przeze mnie telefonicznie wywiadu.


Na dzień dzisiejszy nie wiem, czy zostałem zatrudniony, ale wiem, że niepełnosprawność potrafi objawić się nawet tam, gdzie jest najmniej oczekiwana.

Porady i dylematy

Niektórzy z was sądzą zapewne, że mogłem poprosić o dodatkowy czas na zapewnienie sobie komfortowego stanowiska pracy i pozostałe czynności. Być może czas ten bym otrzymał ze względu na umiejętności, jakie zdołałem zaprezentować wcześniej. Jestem przekonany jednak, że naprawdę nie warto zaczynać spotkania z pracodawcą od jakiejkolwiek prośby. Wiem, że w tym samym czasie na to samo miejsce czekało wielu ludzi młodszych, sprawniejszych a być może bardziej wykwalifikowanych ode mnie. Skoro otrzymałem szansę zapoznania się z zadaniami, jakie przede mną stawia nowa firma oraz warunkami, jakie musiałem spełnić, by im sprostać- tak naprawdę nic więcej nie wchodziło w grę.


Gorąco zachęcam do tego, żeby stawać w szranki o posadę wszędzie tam, gdzie to możliwe, nawet jeśli nasze próby będą z góry skazane na porażkę. Sam kontakt z wykwalifikowanym rekruterem, nic nie wiedzącym o kwestiach związanych z niepełnosprawnością, jest wartościową lekcją przetrwania na otwartym rynku pracy.


Najpierw zawsze stawiajmy osobę, swoje pasje, zainteresowania i możliwości, a dopiero później, jeśli będzie to niezbędne, wspominajmy o niepełnosprawności. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie mogę rywalizować o posadę kelnera czy choćby mechanika samochodowego, ale w przypadku zadań, związanych z marketingiem, jestem w stanie rywalizować z każdym jak równy z równym i czasem udaje mi się nawet wygrać.

Autor: Marcin Paweł Panek,
www.scriptio.pl

Podoba Ci się artykuł? UDOSTĘPNIJ!

Dodaj komentarz

Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial
Czcionka
Kontrast